Magiczne miejsce, warte wiersza:
Skaza
Jest bardzo dużo śmierci i dlatego tkliwość
dla warkoczy, spódnic kolorowych na wietrze
łódeczek papierowych nie trwalszych niż my sami.
(Czesław Miłosz)
Dzień jak prezent
bez skazy
nie podszyty rozpaczą
Persefona znów na powierzchni
lwie paszcze różowieją sielsko
wśród skał jak sukienka
po ukochanej kobiecie
Siedzimy na ganku willi Berghof
„Gdzieś pod tym wiekowym cisem
leżą prochy pierwszego właściciela”
objaśnia uprzejmie gospodarz
uśmiecham się
dopijam colę
bez lodu i bez krzyku
„Berghof jak rezydencja Fuhrera w Alpach”
dodaje ktoś od niechcenia
Żadnego grzmotu znienacka
złowieszczego pomruku spod ziemi
nic z tych rzeczy
pejzaż promienieje beztrosko
jakby miał nigdy nie zniknąć
Wróble ćwierkają
ktoś kosi trawę
lwia paszcza Hadesu czeka
Willa Berghof, Zachełmie, 9.07.2010.
Skaza
Jest bardzo dużo śmierci i dlatego tkliwość
dla warkoczy, spódnic kolorowych na wietrze
łódeczek papierowych nie trwalszych niż my sami.
(Czesław Miłosz)
Dzień jak prezent
bez skazy
nie podszyty rozpaczą
Persefona znów na powierzchni
lwie paszcze różowieją sielsko
wśród skał jak sukienka
po ukochanej kobiecie
Siedzimy na ganku willi Berghof
„Gdzieś pod tym wiekowym cisem
leżą prochy pierwszego właściciela”
objaśnia uprzejmie gospodarz
uśmiecham się
dopijam colę
bez lodu i bez krzyku
„Berghof jak rezydencja Fuhrera w Alpach”
dodaje ktoś od niechcenia
Żadnego grzmotu znienacka
złowieszczego pomruku spod ziemi
nic z tych rzeczy
pejzaż promienieje beztrosko
jakby miał nigdy nie zniknąć
Wróble ćwierkają
ktoś kosi trawę
lwia paszcza Hadesu czeka
Willa Berghof, Zachełmie, 9.07.2010.


DS